wtorek, 2 czerwca 2015

Storczykowe Wzgórze i tulipanowiec w Sichowie

W tym roku z niecierpliwością czekałam na maj, bo wtedy zaczynają kwitnąć storczyki. Oczywiście nie chodzi mi o te na parapecie, ale rosnące w naturalnym środowisku.


Żeby je zobaczyć w pełnej krasie trzeba się po prostu udać nie gdzieindziej, jak tylko na Storczykowe Wzgórze.


Naszą wyprawę zaczęliśmy od postoju tuż za Paszowicami (powiat jaworski).




















 Nieopodal tablicy informującej, że wkraczamy w granice Parku Krajobrazowego Chełmy, jest duży i świetnie zorganizowany parking. Można tam posiedzieć na ławce, napić się herbatki z termosu, a nawet skorzystać z leśnego tojtojka.


Ponieważ mamy niesamowite szczęście do ciekawych ludzi, właśnie w tym miejscu poznaliśmy zapalonych turystów. Emerytowane małżeństwo, które woli spędzać czas wędrując po Dolnym Śląsku, zamiast siedzieć w murach i biadolić nad życiem i psującym się zdrowiem. Wymieniliśmy się oczywiście informacjami na temat miejsc, które warto odwiedzić. To od nich dowiedzieliśmy się, że kilkaset metrów od parkingu znajduje się bardzo ciekawa grota pustelnika.

Trzeba jechać dalej główną drogą i wyglądać małej tabliczki. Auto najlepiej zostawić po przeciwnej stronie, na żwirowym parkingu i dróżką, która pnie się ostro pod górę można dojść do groty.





Właściwie są to dwa otwory wyrąbane w skale, jeden głębokości 2 m, a drugi 5 m. Nie wiem czy faktycznie mieszkał tam jakiś pustelnik. Teraz na pewno jest to dom mrówek, których całe rzesze wędrują pod nogami. Trzeba szybko robić zdjęcia i uciekać, zanim nie dostaną się do nogawek.








Jedziemy dalej w stronę Nowej Wsi Małej. Na wzniesieniu znajduje się krzyżówka i przystanek.

Trudno jest nie zauważyć dużej tablicy informującej, że dotarliśmy na Storczykowe Wzgórze.


 
 
Kiedyś krążyliśmy wokół tego miejsca i niepotrzebnie zjechaliśmy kamienną droga w dół. Chociaż błądzenie zostało wynagrodzone widokiem stada muflonów. Nie wiem kogo wtedy bardziej zamurowało z wrażenia. Nie zdążyłam jednak wyciągnąć aparatu, bo szef, głównodowodzący z wielkimi kręconymi rogami, zawrócił swoje stado sprzed moich ciekawskich oczu.

 A storczyki znajdują się tuż za tablicą.




 Trzeba przedrzeć się jeszcze przez chaszcze, które czepiają się ubrania i po kilkunastu metrach podziwiać storczyki na żywo, w całej okazałości. Rosną po prostu wszędzie. W zacienionym lesie, całymi kępami i pojedynczo.

























Nie trzeba się nawet wspinać pod górę, wystarczy wejść w trawę, między brzózkami.


 
  




















Można też obejść wzgórze i wypatrzeć inne odmiany.

 

 

 

 

 

 






 

Storczykowe Wzgórze można by określić wzgórzem pasożytów.

 Storczyki prawdę mówiąc są mylnie określane mianem pasożytów, bo są tak naprawdę epifitami, natomiast razem z nimi i to w dosyć dużych kępach, rośnie pszeniec gajowy (półpasożyt), który dosłownie wysysa wodę i sole mineralne z innych roślin.




Pewnie dlatego jego rodzina to zarazowate. Jest dosyć ciekawy, bo dwubarwny, niestety trujący. Natomiast krowy, które go zjedzą, dają niebieskie mleko. Warto wrócić w to miejsce za jakiś czas, kiedy pszeniec rozkwitnie w pełnej krasie.

 

 

 






Kolejnym punktem programu naszej przyrodniczej wędrówki, jest tulipanowiec w Sichowie.



Jest to dla nas kolejne zaskoczenie. Sichów tak blisko, a my dopiero od spotkanych rano turystów, dowiadujemy się o takiej ciekawostce. Nawet niektórzy mieszkańcy Sichowa nie byli świadomi jaki skarb kryje się w przypałacowym parku. Wiele z rosnących tam drzew to pomniki przyrody. Między innymi okazałe platany, których konary wyglądają, jak olbrzymie ręce.




Przez miejscowych nazywane małpimi drzewami, bo dzieciaki  zwinnie i z łatwością się po nich wspinają. Bogactwo i egzotykę drzew park zawdzięcza jednemu z właścicieli pałacu, Manfredowi von Richthofen. Z lubością kolekcjonował wszystko co piękne. Rzeźby, obrazy, porcelanę oraz ciekawe gatunki roślin.

Tulipanowiec amerykański jest najbardziej egzotyczny. 


Ten najokazalszy stoi tuż przy samym wejściu do parku, na skraju boiska. Jest największy w całej Polsce, jego obwód to ponad cztery metry. Musieliśmy jednak mocno zadzierać głowę do góry, żeby wypatrzeć kwiaty.




 

 Teoretycznie powinien kwitnąć na przełomie czerwca i lipca. W tym roku jednak już zaczyna gubić kwiaty. Jest jeszcze drugi, nieco mniejszy, który chowa się między czerwonym klonem, a gruborękim platanem. Szkoda, że nikt nie pomyślał o ustawieniu tabliczek z opisami gatunków. Takich zagubionych turystów, jak my zagląda do parku więcej.























Tak wyglądają z bliska kwiatki i liście, które kształtem również przypominają tulipana lub......rogatego diabełka :)















 Duże wrażenie robią też platany. Przypominają trochę ludzi. Ogromne konary, podobne do rąk, a zgrubienia na korze wyglądają jak zaklęte twarze z dużymi oczami.


 



Gdyby mogły mówić, miałyby dużo ciekawych historii do opowiedzenia.























18 komentarzy:

  1. Ha!
    Tulipanowce mamy w Łańcucie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fajne drzewko no nie :) W następnym roku na nie zapoluje, kiedy będzie w pełnym rozkwicie.

      Usuń
    2. Jak dla mnie, kwitną za wcześnie. Nigdy mi nie po drodze...

      Usuń
    3. musisz je chyba poprosić, żeby poczekały na Ciebie ;D

      Usuń
  2. ależ to wszystko jest piękne! masz niesamowity dar łapania tego piękna i przekazania go w prostych i łapiących za serce słowach. Zachwyciły mnie te małpie drzewa, dzikie storczyki i tulipanowce... nie mogę się doczekać kolejnych opowieści :) Przynajmniej tyle mogę teraz "pozwiedzać" ;)))
    Całuję serdecznie :**********

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jak wiele pięknych słów, dziękuję :)
      cieszę się, że nie zanudzam swoimi opowieściami, bo wtedy wędrówka by była nudna.
      buziaki :***

      Usuń
    2. Polly anno,podpisuję się pod słowami emki bardzo ładne ujęcia i miłe dla oka. Cieszę się, że raczysz nas tymi ciekawymi widokami, ale jeszcze bardziej cieszę się, ze liczne wycieczki sobie fundujesz. Wiem, że to bardzo przyjemne uczucie, bo ostatnio też urządzamy takie wypady z mężem i dziećmi . To istna uczta dla oczu i ducha ...
      Miłego dnia :)

      Usuń
  3. Ooo już widzę, że podobałoby mi się tam, oj bardzo :)

    piękne miejsce odkryłaś, dziękuję

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. mam nadzieję, że wrócę tam za rok, ale wcześniej, kiedy wszystko będzie kwitło pełną parą.
      buziaki :***

      Usuń
  4. Cudnie Polly!
    Zapisuję i mam nadzieję,na żywo zobaczyć te wspaniałości,jesli nie to i tak tu z Tobą byłam chocby wzrokowo:))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. może Ci się uda, kiedy będziesz "przelotem" w tych okolicach :)

      Usuń
  5. Wspaniała wycieczka;))
    Buziak;*

    OdpowiedzUsuń
  6. No to storczykowo na całego !!! Piękne miejsce

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. cieszę się, że wreszcie mogłam je odwiedzić i nie przegapić kwitnienia :)

      Usuń
  7. Piękne miejsca ;) O pasożytowym trybie życia storczyków wiedziałam, nie miałam jednak pojęcia, że mają swoje wzgórze ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Fajne miejsce, w sam raz dla mnie.
    A o tulipanowcu nawet nie słyszałam, nigdy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja też słyszałam i widziałam to dziwo pierwszy raz i bardzo mi się podoba. wracam tam za rok :)

      Usuń